Blogger news

like my art

banner

niedziela, 3 czerwca 2012

Drucikowo - sznurkowo

Ostatnio napisała do mnie pewna dziewczyna o imieniu Justyna. Jestem już tak skonstruowana, że staram się nie przechodzić obojętnie gdy ktoś ma jakąś prośbę. Bo nawet jeśli ta prośba wydaje się być teraz niewykonalna, to nie znaczy, że osoba, która prosi nie skorzysta z innej twojej propozycji pomocy. Pamiętajcie o tym!!!

Kim jest Justyna? 

To kolejna zdolna dusza w rękodzielniczej rodzinie. Świeżynka można by rzec w świecie blogerów. Od kwietnia prowadzi bloga. W swoim profilu na bloggerze pisze o sobie:

"Staram się dodawać życiu barw poprzez tworzenie biżuterii. Chciałabym, żeby sprawiała ona radość nie tylko mnie, ale również innym. A tak poza tym to mam ogromną słabość do kotów, kawy i słodyczy :)"

Bardzo podoba mi się to jej pozytywne nastawienie, ale jak wiecie, każdy człowiek ma swoją historię i tak to już zostało wymyślone, że takie historie mają dawać innym radość i nadzieję. Justyna jest jedną z takich osób. 

Oto co jeszcze Justyna pisze o sobie: 

Mam na imię Justyna, mam 25 lat i choruję na depresję. 
Niełatwo mi mówić o tym, jak to jest, kiedy życie boli...
O latach pełnych smutku, łez, poczucia bezsensowności, samotności.
Bo choroba to samotność, nawet jeśli rodzina jest obok. 
Jakiś czas temu zaczęłam próbować swoich sił w różnych technikach rękodzieła. 
Myślałam, że to będzie terapeutyczne, bo zajmę się czymś konkretnym, odwrócę swoją uwagę od codzienności, problemów. 
Okazało się, że zamiast relaksować, przynosić radość i satysfakcję, prace ręczne powodowały frustrację. Uczyłam się zbyt wolno, poza tym żadna technika nie była "tą właściwą".
Mimo to, nie zrezygnowałam, właściwie sama nie wiem dlaczego. 
Kiedy zaczęłam poznawać wire wrapping (wykonywanie biżuterii z drutu miedzianego), myślałam "to jest to". 
Zachwyciły mnie ozdoby tworzone tą metodą, ale dołował dorobek innych artystów, z którym absolutnie nie mogłam się mierzyć.
W końcu nadszedł czas sznurka lnianego. Z każdą kolejną, wykonaną ozdobą podobało mi się coraz bardziej.
Teraz już mówię, że jest to moja pasja. Aczkolwiek z pewną dozą nieśmiałości, tak jakbym bała się to utracić...
Założyłam swojego bloga ( http://www.drucikowosznurkowo.blogspot.com/ ), próbuję przyjemne połączyć z pożytecznym, sprzedając moje wyroby.
Na blogu nie pisałam i nie piszę o chwilach zwątpienia, kiedy, przychodzi mi do głowy zrezygnowanie z rękodzielnictwa... 
Ale są też piękne momenty. Wiecie, jakie to niesamowite uczucie, kiedy znów ma się pomysły na siebie, na życie, plany, marzenia, cele?
Znowu chce mi się chcieć. Mam więcej energii, zaczęłam chodzić na spacery, ćwiczyć jogę. 
Bardzo się boję, że mi się nie uda, że po raz kolejny poniosę porażkę, że upadnę.
Powtarzam sobie w trudnych chwilach "Bądź wierna. Idź" (cytat z mojej ulubionej książki "Poczekajka" K. Michalak). 
I, wierna sobie, idę dalej. 
Nie wiem, czy moja historia jest ciekawa, poruszająca. Nie potrafię pięknie pisać. Ale chciałam się nią z Wami podzielić. 
Justyna "Mia" Kozakiewicz

To dobrze Justynko, że dzielisz się z nami swoją historią. Miło mi gościć Ciebie na swoim blogu i dziękuję, że do mnie napisałaś. 

Moi drodzy Justyna szuka kogoś kto pomógłby jej w promocji i sprzedaży jej prac. Może ktoś ma możliwość wystawienia na sprzedaż lub przygarnął by jej biżuterię na jarmark. Poniżej link prowadzący do bloga Justyny i kilka zdjęć wyrobów autorstwa Justyny.

Zarówno ja jak i Justyna będziemy wdzięczne za pomoc :) 

Dziękuję za uwagę i zapraszam na bloga Justyny









Zdjęcia umieszczone za zgodą autorki.

Reklamuj się

Witajcie w autorskiej galerii Moniki Kowalczyk. Pasjonatki rękodzieła z Radomia. Dlaczego warto polubić moją stronę? Po pierwsze: Bo jestem niesamowicie pozytywnie zakręconą osobą. A po drugie: Bo drugiego takiego łobuza, pasjonatki, zaklętej czarownicy ;) nie ma!!!!